
To nie z głowy. To z wnętrza. Prowadzenie, gdy przestajesz go szukać
Czasami dostaję pytania: Jak to jest z tym prowadzeniem? Czy to intuicja? Głos duszy? Nadświadomość? A może tylko nasza wyobraźnia?
To, co nazywamy "prowadzeniem", nie zawsze przychodzi w formie spektakularnej wizji. Czasem to ledwie muśnięcie. Subtelne poruszenie. Ruch, który ciało wykonuje, zanim głowa zdąży pomyśleć. Słowo, które wychodzi z ust, zanim zostanie zaplanowane. Oddech, który zatrzymuje się w klatce, bo coś w nas nagle wie: "To ważne".
Prowadzenie to nie narzędzie do kontroli. Nie jest czymś, co zdobywamy, ani nie przychodzi wtedy, gdy desperacko tego chcemy. Pojawia się wtedy, gdy robimy przestrzeń. Kiedy przestajemy szukać, a zaczynamy słuchać. Nie tylko uszami. Całym sobą.
To właśnie dlatego tak ważna jest praca z podświadomością. Oczyszczamy wtedy pole z tego, co zaśmieca. Ze starych schematów, głosów, przekonań, które nie są nasze. Bo prowadzenie nie krzyczy. Ono szepcze. I żeby usłyszeć szept, trzeba uciszyć hałas w głowie.
Ego przechwytuje szybko. I robi to brawurowo.
Gdy nie mamy jeszcze ukojenia w sobie, gdy wewnętrzne dziecko wciąż się boi, gdy trauma nie została nazwana – ego działa jak filtr. Przechwytuje impuls i tworzy własny scenariusz. Pozornie bardzo duchowy. Bardzo logiczny. Bardzo przekonujący. Ale zbudowany na potrzebie kontroli, na strachu przed pomyłką.
Wtedy nagle jesteśmy głową w historii, która wydawała się być "znakiem". Pojawia się niepokój, napięcie. Czujemy, że "coś umknęło". Bo rzeczywiście – kiedy prowadzenie przepływa przez ego, zostaje zniekształcone.
Carl Gustav Jung pisał: "Nie stajemy się oświeceni, wyobrażając sobie postacie światła, lecz uświadamiając sobie ciemność".
Dlatego zanim zaufasz każdemu impulsowi, zapytaj siebie: czy to słowo płynie z ciszy, czy z hałasu? Z pokoju, czy z napięcia? Czy jest w nim miękkość? Bo prawdziwe prowadzenie nie przynosi przymusu. Przynosi ukojenie.
To może być skręt głowy. Przypadkowo wypowiedziane zdanie. Spotkanie, które nie było planowane. Nagle pojawia się zgoda – że to właśnie ta droga. Nie zawsze najłatwiejsza. Ale w zgodzie z nami.
Clarissa Pinkola Estés pisała: "Kiedy kobieta wraca do swojego instynktownego życia, jej intuicja staje się czysta. To nie wymysł, to dar".
Niektórzy nazwą to intuicją. Inni głosem duszy. Jeszcze inni – źródłem. To nie ma znaczenia. Ważne, że z tym prowadzeniem jesteśmy bardziej sobą niż kiedykolwiek wcześniej.
Jeśli chcesz doświadczyć, czym jest ta przestrzeń, do której prowadzenie przychodzi naturalnie – zapraszam Cię na bezpłatne spotkanie online, podczas którego doświadczysz prowadzonej medytacji oddechowej. To w niej można usłyszeć to, co najcichsze.
Zapisy: https://freeme.com.pl/spotkanieonline/?utm_source=fm
Bo czasem najważniejsze rzeczy przychodzą wtedy, gdy przestajemy szukać.