Ojciec i syn – między miłością a surowością

Ojciec i syn – między miłością a surowością

February 16, 20253 min read

Ojciec i syn – między miłością a surowością

Relacja ojca z synem to często niewidzialna linia pomiędzy bliskością a dystansem, między potrzebą wsparcia a koniecznością oddzielenia. Ojciec, który sam kiedyś był synem, nosi w sobie wzorce, które otrzymał, i doświadczenia, które go ukształtowały. Czasami powtarza je nieświadomie, czasami próbuje je odrzucić i stworzyć własną wersję ojcostwa. Niezależnie od tego, jaką drogę wybiera, jest w tym jego własna historia – z lękami, niewypowiedzianymi emocjami i pragnieniem, by jego syn poradził sobie lepiej niż on.

Ojciec, który wypycha w dorosłość

To jeden z najczęstszych schematów – ojciec, który uczy siły, odporności, zaradności. Chce, by syn radził sobie sam. Czasem motywuje, czasem wręcz wypycha go w świat. Bywa, że robi to z troski, bywa, że z własnego lęku, a czasem dlatego, że sam kiedyś został wypchnięty i nauczył się przetrwać.

Niektórzy ojcowie wierzą, że dorosłość to radzenie sobie w samotności. Że mężczyzna musi być twardy, nie może być zbyt miękki, nie może pozwolić sobie na słabość. Bo wtedy – w oczach ojca – nigdy nie stanie się prawdziwie silny.

Ale co, jeśli syn nie potrzebuje surowości, a obecności?

Co, jeśli zamiast lekcji siły potrzebuje lekcji wsparcia, przestrzeni na rozmowę, na wypowiedzenie tego, co czuje?

Nie wszyscy ojcowie potrafią dać to wsparcie, bo sami nigdy go nie otrzymali. Ich rola sprowadza się do zapewniania warunków do życia, do budowania zaradności – ale w tym wszystkim może zabraknąć zwykłego: „Jestem tu, cokolwiek się stanie”.

Czy pamiętasz, jak nosiłeś syna na rękach?

Gdy był mały, przytulałeś go, nosiłeś, czułeś jego ciepło. Co wtedy było ważne?

Czy czułeś odpowiedzialność? Czy czułeś radość? Czy czułeś, że chcesz, by było mu w życiu dobrze?

Co zmieniło się od tamtej chwili?

Czy pamiętasz, jak patrzyłeś na niego, gdy zaczynał chodzić, gdy uczył się mówić, gdy się śmiał?

A co dzisiaj czujesz, gdy myślisz o tym, żeby po prostu do niego podejść, położyć mu rękę na ramieniu, spojrzeć mu w oczy i powiedzieć: „Widzę Cię. Uznaję Twoją drogę”?

Co dzieje się w Tobie, gdy pomyślisz, że możesz podać mu rękę, nie jako dziecku, ale jako mężczyźnie?

Czy jest w Tobie lęk? Czy czujesz, że to już nie Twoja rola? Czy to odruchowa reakcja, której nigdy nie miałeś okazji przetestować?

A może jest coś, co wciąż czeka na uzdrowienie?

Kiedy kontrola staje się sposobem na miłość

Niektórzy ojcowie zamiast oddalać syna – trzymają go blisko. Kontrolują jego decyzje, planują jego przyszłość, wiedzą lepiej, co dla niego dobre. Wymagają, oceniają, czasem zawstydzają, jeśli coś nie idzie zgodnie z planem.

Za tym również stoi miłość – choć często nieświadoma.

Ojciec, który kontroluje, może nieświadomie bać się, że jeśli puści syna wolno, to go straci. Że jeśli pozwoli mu decydować – ten nie wybierze jego drogi.

A syn? Często chce tylko jednego – uznania.

Chce, by ojciec zobaczył jego wysiłek, by dostrzegł go takim, jakim jest, by nie próbował go kształtować na własne wyobrażenie o męskości, ale pozwolił mu nią po prostu być.

Ale co, jeśli nie dostaje tego, czego pragnie?

Przestrzeń do uzdrowienia

Podczas sesji indywidualnych rzadko pojawiali się ojcowie. To synowie częściej starali się zrozumieć, dlaczego w sobie czują presję, dlaczego relacja z ojcem jest tak trudna, dlaczego nie potrafią powiedzieć: „Tato, jestem wystarczający” – i naprawdę w to uwierzyć.

Aby uzdrowić tę relację, warto przyjrzeć się własnym wzorcom.

Czy wypychasz syna w świat, bo tak trzeba, czy dlatego, że sam zostałeś wypchnięty?

Czy kontrolujesz jego wybory, bo się boisz, czy dlatego, że nie potrafisz mu zaufać?

Co by się stało, gdybyś zatrzymał się na chwilę i spojrzał na niego inaczej?

Nie przez pryzmat tego, kim chciałbyś, żeby był, ale kim naprawdę jest.

Nie przez pryzmat oczekiwań, ale przez pryzmat tego, co w nim jest już gotowe do uznania.

Nie przez Twoje wizje na temat jego życia, ale przez zwykłe: „Widzę Cię”.

Praca z podświadomością pozwala zobaczyć te mechanizmy i je rozluźnić. Bo ojcostwo nie musi być surowością. Może być obecnością. Może być otwarciem, które niczego nie wymusza.

Może być zwykłym gestem – podaniem ręki.

Jeśli czujesz, że coś w Tobie się poruszyło, że jest przestrzeń na refleksję, zapraszam Cię na bezpłatne spotkanie online, podczas którego poprzez medytację oddechową możesz doświadczyć głębszego kontaktu ze sobą i swoimi relacjami.

📅 Zapisy:
https://freeme.com.pl/spotkanieonline/?utm_source=fm

https://freeme.com.pl/

Małgorzata Leszczyńska

https://freeme.com.pl/

Instagram logo icon
Youtube logo icon
Back to Blog